W tym pięknym kraju nad Wisłą jest kilka świętości, których niszczyć nie można. I Polacy ich generalnie nie niszczą o czym świadczy nieustający brak debaty o morderstwach ukrytych pod płaszczykiem aborcji, medialna kampania pro-krzyżowa i fakt, że w okolicach Torunia można odbierać tylko Radio Maryja (zaobserwowane w czasie przejazdu przez miasto). Do świętości należy także coś, co szumnie nazywamy wizytą duszpasterską - czyli tak zwaną kolędę.
Parafia, do której z racji zamieszkania niestety należę nie pozostawia wiernym złudzeń po co ksiądz-dobrodziej udaje się do mieszkań owieczek z parafii - budowa kościoła. Owszem cel zbożny - wszak wiele polskich kościołów stanęło dzięki hojności darczyńców. Moja poprzednia parafia wypiękniała dzięki datkom parafialnym aż miło popatrzeć.
Tyle tylko, że wszyscy proboszczowie, których pamiętam z tamtej (dużej) parafii byli po trosze i menagerami w swych inwestycjach i psychologami w podejściu do wiernych. Proboszcz, którego mam teraz, sprawia wrażenie wysłannika gromowładnego Zeusa, a nie Boga z Nowego Testamentu.
W czasie naszego pierwszego i jak dotąd ostatniego spotkania zbluzgał mnie, nie pozwalając dojść do głosu. Obwieścił przy tym, że od lat płaci za mnie podatki, a ja nawet kolędy nie przyjmuję. Oczywiście by ksiądz-dobrodziej mógł powetować sobie stratę (choć tego nie dodał).
Wychodząc wówczas z kaplicy poczułam się zakłopotana, zawstydzona ale i dotknięta naszym spotkaniem i obiecałam sobie odfajkowywać (zgodnie z tym, co usłyszałam) zwyczaj kolędowy aby nie mieć z księdzem-dobrodziejem kłopotów (na niedzielne msze jeździmy z Małżem do dawnej parafii, która jest także parafią naszego ślubu). Koniec końców ochrzcić dziecka nie będziemy mogli w mojej dawnej parafii, tylko w tej do której z racji zamieszkania należymy.
No i dziś wydarzył się armagedon. Nie tylko nie wiedzieliśmy że jest dziś kolęda w naszej parafii. To jeszcze po imprezowym 1 stycznia, kiedy to wypiłam zdecydowanie dużo, nie byłam przygotowana na przyjęcie księdza-dobrodzieja. Masakra - dzieci szatana normalnie.
I teraz w celu złożenia datku na budowę kościoła musimy umówić się na kolędę indywidualnie. Co cieszy mnie piekielnie...